RSS
niedziela, 28 marca 2010
Wiedeń, lotnisko

Teraz czekam na lotnisku we Wiedniu. Wielkie to, dość stare i mało sympatyczne. Taki potężny labirynt wąski korytarzy, który wydaje mi się całkowicie chaotyczny nawet po kilku godzinach zwiedzania. Zgubiłbym się, gdyby nie tabliczki wskazujące drogę do poszczególnych bram.

Dokonałem genialnego odkrycia. Mam bilet na klasę Business więc spróbowałem wejść do business lounge. A tam cisza, żarcie za free, drinki za free, wszystko bez limitu. Jest cisza, spokój, piękny widok na lotnisko i szybki internet wifi. Nie przypomina to warunków w jakich musi czekać plebs z klasy ekonomicznej.

Ile razy wcześniej to ja byłem takim plebsem ?

 

 

20:13, micamic
Link Dodaj komentarz »
Chiny, znowu

A więc, wyruszam do Chin po raz drugi. Siedziałem w strefie bezpiecznej na lotnisku Chopina w Warszawie i czekałem na samolot, gdy odkryłem, że nie ma tutaj WiFi. Trochę kiepsko, ale w sumie nie powinno mnie to dziwić – to najmniejsze lotnisko jakie widziałem.

Dla tych, którzy wybierają się w podróż do Chin mam kilka porad. Ale najpierw warto zaznaczyć, że moje porady dotyczą głównie południowo zachodniej części tego kraju, stosunkowo słabo rozwiniętej ale za to wyglądającej jak prawdziwe Chiny a nie jak podróbka Ameryki. W Chinach podrabiają wszystko a ich największą ambicją, jak przypuszczam jest podrobienie swojego kraju tak, aby wyglądał jak Stany. Jednak kiedy coś kopiują – dbają tylko o powierzchowność, o otoczkę, opakowanie. Tylko ktoś naiwny daje się nabrać na takie pozory. Ale o podróbkach będzie później, teraz wracamy do południowego zachodu i porad, które mogę podrzucić potencjalnym podróżnikom wybierającym się w te strony.

Po pierwsze – warto zabrać ze sobą trochę dolarów. Zapomnijcie o euro – nikt go tam nie zna. Kartą zapłacicie tylko w największych miastach. Pisząc „największe” mam na myśli miasta naprawdę duże – mi przyszło mieszkać w Laibin w prowincji Guangzhou (Kanton), które miało ponad 2,5 miliona mieszkańców a pomimo tego jedynym miejscem, w którym akceptowaną moją kartę Visa był Bank of China. Dlatego warto mieć trochę dolarów – płacenie nimi jest nielegalne, ale jak mówią, dolar otwiera wszystkie drzwi i to niestety  jest prawda.

Druga sprawa to pogoda – nie zabierajcie ciepłych ubrań, tam są tylko 2 pory roku: sucha i deszczowa. Ta sucha nie jest zbyt sucha za to ta deszczowa to prawdziwy hardcore –pada niemal codziennie, wszędzie mgła i upał. W „zimie” noce bywają zimne (temperatury spadają poniżej 12 stopni) a w hotelach nie ma ogrzewania. Mogłoby się wydawać, że to wcale nie mało ale po ciepłym dniu czasem człowiekiem trochę dotelepie.

Następna sprawa – język. Porzućcie przekonanie, że po angielsku można się dogadać na całym świecie. Tutaj nie mówi w tym języku prawie nikt. Ta sytuacja szybko się zmienia i to co napisałem pewnie będzie nieaktualne za kilka lat, ponieważ zdarzyło mi się spotkać młodych ludzi, studentów, którzy potrafili wykrzesać z siebie kilka słów a kilku z nich zwróciło się do mnie pięknym amerykańskim angielskim, który mnie nawet przyprawił o zażenowanie.